Film nakręcony telefonem komórkowym podczas zabiegu usuwania dezodorantu trafił na YouTube, gdzie naturalnie bił rekordy popularności. Po wszczęciu postępowania został zdjęty. Lekarzom grozi utrata uprawnień.
Prawie trzyminutowy film pokazuje filipińskich lekarzy i pielęgniarki, którzy śmieją się, żartują i wiwatują, usuwając ciało obce z pacjenta. Gdy 15-centymetrowy dezodorant wychodzi na światło dzienne, ktoś krzyczy Mamy dziecko! Wszyscy klaszczą, a jeden z lekarzy zdejmuje nakrętkę i spryskuje dezodorantem obecnych.
Jak łatwo się domyślić, pacjenta film nie rozbawił, jednak z wytoczeniem szpitalowi sprawy sądowej wstrzyma się do końca postępowania dyscyplinarnego w szpitalu. Toczy się ono łącznie przeciwko 10 osobom. Naruszenie etyki zawodowej i zaufania pacjenta może ich kosztować zawieszenie bądź utratę prawa wykonywania zawodu.
39-letni pacjent trafił do państwowego szpitala w stolicy prowincji Cebu po trzydniowej zakrapianej imprezie. Powiedział, że był zbyt pijany, by pamiętać co się stało. I jakim cudem dezodorant... wiadomo.
rzuciłam w kąt jelinek.
ile można czytać o nieszczęsciu. o tym, że nawet jeśli ktoś pragnie być szczęśliwy i robi wszystko żeby tak było, to los, fatum, wredna natura ludzka... to wszystko sprawi, że mu sie nie uda. narazie niech amatorki,wykluczone i pianistki pocałuja mnie w pupę.
czytam moralny nieład margaret atwood... i czyta sie to fantastycznie, troche jak pamietnik, troche o zwykłych, ludzkich sprawach. błyskotliwe, przenikliwe. po jelinek to jak wyjście z mrocznej piwnicy na słoneczny, wiosenny dzień.
http://krytycznymokiem.blogspot.com/2008/02/moralny-niead-margaret-atwood.html
michał kończy czułość wilków stef penney. ostatnio zrobił smutne oczy, uniósł głowę z nad lektury i powiedział: "nie wiem co ja zrobię, jak ta książka się skończy."
ja też.
Zofia odtwarza codzienność.
Zatrudniają ją ciężko chore kobiety.
Uczy się je naśladować.
Zdejmuje buty w tym samym miejscu co one,gotuje tak samo potrawy, uchyla okno, a potem w identyczny sposób układa fałdy firany.
Kiedy kobieta umiera, Zofia przychodzi do opuszczonego mężczyzny.
Przez miesiąc pod jego nieobecność odtwarza codzienność.Zostawia gorące posiłki, apaszkę na fotelu, umytą podłogę.
Mężczyzna myśli, że żona wyszła lub, że się z nią mija.Nie boi się tak bardzo.
Po miesiącu Zofia odchodzi. Ma dużo zleceń, dla umierających kobiet jest ostatnią posługą.
Co czwartek będą pojawiać się moje felietony na trendz.pl, zapraszam.
http://trendz.pl/node/3826/-Tylko-na-TRENDZ-pl-Felieton-Rafalali-
poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 283517
poetka z penisem rafalala@wp.pl

jestem jak erekcja słonia, nie sposób jej nie zauważyć